Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 2 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Moja metoda, czyli 'bez ceregieli'
10-05-2011, 12:52
Post: #1
Exclamation Moja metoda, czyli 'bez ceregieli'
To może ja opisze swoją metodę przy okazji Big Grin
Popalałem sobie od 7 lat nałogowo, paczka dziennie, przyzwyczaiłem się bardzo do dymku i wiecznie zajętej żółtej ręki, trzy miesiące temu obudziłem się jako człowiek niepalący, jedyna motywacja jakiej używałem to zwrócenie całej narastającej agresji w organiźmie potrzebującym nikotyny w stronę papierosów i ćwiczenia wysiłkowe.
Chcesz papierosa?
Zamiast tego zrób 30km na rowerze, po tygodniu takiej terapii odechce Ci się skutecznie palenia, nie ważne czy pada czy jest burza, chcesz zapalić robisz 30 km.

Podczas rzucania palenia najgorsze jest cackanie się ze sobą 'a bo jestem nerwowy, a bo mi tyłek urośnie' sięgniesz po śmierdzela żeby ukoić ból po jego stracie, błędne koło.
Kop w zadek i biegać albo jeździć!
Bardzo dobra metoda szokowa, chcesz papierosa? -> zjedz kilogram surowej cebuli aż Cie zemdli Wink
Ludzie potrafią przełamywać bariery dla niektórych nie do przeskoczenia, czym jest przy tym rzucanie palenia?
Dodatkowo ważne jest przeanalizowanie + i - palenia i tu pojawia się dylemat bo przecież tych + nie ma Dodgy ale jak to? Przecież każda czynność czemuś służy?
Jemy, pijemy żeby żyć, pracujemy żeby zarabiać, jeździmy autem żeby przemieszczać się z pkt A do pkt B, śpimy żeby organizm wypoczywał, palimy żeby... yyy no właśnie PO CO?
Żeby śmierdzieć i mieć żółte zęby!
OK jest w tym jakaś logika, palenie więc jest dla ludzi ekscentrycznych i dziwnych, lubiących śmierdzieć i mieć żółte zęby, nie mówię już o negatywnie wpływających na zdrowie czynnikach bo o nich przecież każdy wie, tyle jest kampanii promujących rzucenie palenia że aż chce się zapalić jeszcze jednego i poczytać na co chorują nałogowi, ja nim przecież nie jestem, ależ skąd, teraz palę bo mam taki kaprys ale rzucę kiedy zechcę...

Uważam że nie ma czegoś takiego jak ograniczenie palenia czy używanie gumy tytoniowej czy czegoś tam. Problem to Twoja głowa, poukładaj sobie w niej pewne priorytety a jeżeli będziesz miał chwile kryzysu potraktuj to jak dodatkowy bodziec: obróć całą krzywdę którą wyrządził Ci brak papierosa właśnie przeciwko temu papierosowi przez którego chcesz kolejnego i kolejnego, zjedz kilogram cebuli i wyrzygaj ją razem z chęcią na zapalenie tego śmierdzącego zabójce który śmieje Ci się w twarz, malutka papierowa śmierdząca rurka która Cię opanowała.

Czy wiesz że Twój organizm jest pod zaborem?
Najechał na Ciebie wróg, oddajesz mu codziennie podatek z własnej woli...
Jeżeli przyjdę i rozkażę Ci oddawać codziennie 15 zł za to że przez 30 minut będę mógł grzebać Ci w lodówce i wycierać nos w Twój dywan to będę twoim przyjacielem? Zgodzisz się na to?
Absurdalnie to brzmi ale już się zgodziłeś na coś zupełnie gorszego!

Wybaczcie za drastyczność ale nie ma się co cackać i rozklejać.
Życzę powodzenia każdemu na tym forum, nie ważne jaką metodę wybrał oby była skuteczna.

Pozdrawiam!
PawełCool

[Obrazek: 4976512b89.png]
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
10-07-2011, 20:57
Post: #2
RE: Moja metoda, czyli 'bez ceregieli'
Trochę jakbym słyszała mojego męża, i wiesz co - on tak rzucił, postanowił, że jak nasza córeczka się urodzi to on rzuci palenie bezwarunkowo i definitywnie. Ja przez ciążę też musiałam, ale teraz już jak dziecko urosło to zaczęłam i przechodzę przez to od nowa. Jednak wiem, że nie chcę palić tak jak to napisał Allen Carr i chyba muszę skorzystać z metody powyżej opisanej ( nie palę już ponad 3 miesiące ale użalam sie nad sobą i z każdym dniem czuję, że mogę wrócić do nałogu) Wink Dzięki i pozdrawiam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
10-09-2011, 11:47
Post: #3
RE: Moja metoda, czyli 'bez ceregieli'
Właśnie wiele badań, naukowców twierdzi, że wysiłek fizyczny jest b.dobry na rzucenie palenia. Wtedy rzucenie palenia staje się dla nas motywacją, aby poprawić swoją wydolność, kondycję fizyczną.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
10-27-2011, 02:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-27-2011 02:35 przez drunkmaster.)
Post: #4
RE: Moja metoda, czyli 'bez ceregieli'
czesia ciesze się że podjęłaś taką decyzję, chciałbym sie z Wami drodzy forumowicze podzielić bardzo istotną radą, czytając wiele wątków na tym forum zauważyłem jedną bardzo ważną rzecz, otóż bardzo często pojawiają się tematy dotyczące objawów odstawienia papierosów, istotne informacje na temat 'wspomagaczy' rzucających w różnorakiej postaci pastylek, plastrów itp. oczywiście każdy zna podstawę rzucania czyli silna wola, rzadziej są to przypadki zupełnie spontaniczne, raczej przemyślany tok działania i podejmowanie odpowiednich kroków w kierunku rzucania palenia. Jednak patrząc na te wszystkie posty mam wrażenie że o czymś zapominacie drodzy forumowicze, otóż nie ukrywam że wyczuwam pewien pesymizm, wolę walki z nałogiem ale obarczoną wieloma pytaniami natury zdrowotnej, tego co będzie dalej i czy uda się wytrwać do końca a zapominacie o najistotniejszej sprawie-rzucanie palenia to najpiękniejszy okres w Waszym stażu palacza, zatrzymajcie na chwilę Wasz teraźniejszy tok myślenia i zastanówcie się czy to nie jest chwila kiedy czujecie się świetnie bez papierosa, odpowiedzcie sobie na ważne pytanie-rzucacie żeby mieć ciągle wątpliwości czy po to żeby od razu po podjęciu tej decyzji czuć się świetnie, abstrakcyjne a zarazem proste jak drut
-kto pali żeby rzucić? Każdy palacz by chciał
-kto rzuca żeby palić? Nikt z rzucających by nie chciał, więc skoro zdecydowaliście się że już nie palicie to czemu ciągle myślicie o skutkach ubocznych, wręcz minusach jakie wpływają na korzyść palenia? Moje ulubione pytanie-Czy tyje się po rzuceniu palenia, czy istnieją skutki uboczne po rzuceniu palenia? Oczywiście że tak, ale to powinno Wam uświadomić jak bardzo byliście uzależnieni i cieszyć się jeszcze bardziej że to już jest za Wami, nie palicie to jest priorytet i powód do dumy, zobaczcie jak Wasi wierni towarzysze palacze ubóstwiający swój nałóg Wam zazdroszczą, ile razy częstowali Was papierosem kiedy Wy już odmawiacie? Tak kochani to jest zazdrość, oni muszą palić, wiedzą jak bardzo są uzależnieni, wiedza jak szkodliwe działanie ma palenie i zazdroszczą Wam tego stanu, kuszą i namawiają.
Zupełnie niepotrzebnie bo w momencie kiedy uświadomicie sobie że każdy dzień bez papierosa jest Waszym najszczęśliwszym dniem nie będziecie się zastanawiać czy utyjecie, czy podskoczy Wam ciśnienie i stanie się Bóg wie co bo co może być lepszego niż moment kiedy się budzicie z myślą że życie jest piękniejsze bez papierosa.
Życzę momentu olśnienia każdemu rzucającemu palenie, momentu kiedy dostrzeże że tak na prawdę nie musi rzucać bo udało mu się to w momencie kiedy zgasił ostatniego papierosa w swoim życiu.
Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieję że ustosunkują się do tego co napisałem.

[Obrazek: 4976512b89.png]
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
10-27-2011, 09:29
Post: #5
RE: Moja metoda, czyli 'bez ceregieli'
Paweł a wcześniej też sport uprawiałeś? Tak, żebyś wydolność organizmu porównał czy dużo się zwiększa, jak czujesz?

Andrzej Gołota powiedział "Różne głupoty robiłem w życiu, ale od papierosów trzymam się z daleka."
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
10-27-2011, 18:44
Post: #6
RE: Moja metoda, czyli 'bez ceregieli'
andrewww nie ma jakiegoś wielkiego przyrostu energii bo to zależy od organizmu i treningów, ale jeżeli jesteś już dobrze przygotowany kondycyjnie to wielkim plusem jest to że nie łapie Cie co chwile zadyszka i Twoja wytrzymałość np. na przykładzie jazdy na rowerze jest dużo lepsza, poprzez ruch następuje dotlenianie całego organizmu i mięśni które są również odpowiedzialne za prawidłową pracę serca, wzmacniaamy ścianki naczyń krwionośnych, spalamy tłuszcze i węglowodany, normalizuje się przemiana materii, regulujemy ciśnienie krwi i podwyższamy odporność organizmu. Różnica jest wielka i wynika z naszych naturalnych zapotrzebowań, papierosy zaburzają nam zdrowe życie. Prosty przykład, jeżeli masz w domu jakiegoś zwierzaka wypuść w jego stronę trochę dymu tytoniowego, od razu zwieje, na tym prostym przykładzie można zaobserwować jak zwierzęta mają rozwinięty naturalny instynkt, aż dziw bierze że ludzie stojący wyżej na szczeblu rozwoju intelektualnym są pod tym względem cofnięci Wink oczywiście można palić i uprawiać sport, ale to nie to samo, jazda na rowerku po 2 km i przerwa na papieroska, a nawalanie po pedałach xD przez parenaście kilometrów bez brakującego oddechu, zupełnie inaczej sie czujesz po takiej intensywnej formie sportu i różnicę po prostu widać gołym okiem Smile Pozdrawiam

[Obrazek: 4976512b89.png]
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
10-28-2011, 08:22
Post: #7
RE: Moja metoda, czyli 'bez ceregieli'
Drunkmaster, zajebiste spostrzeżenia z tym "narzekaniem" i oczekiwaniem na "objawy" Wink Dałem ++ w reputacji bo tak bardzo mi się spodobało to co napisałeś!
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-06-2011, 18:13
Post: #8
RE: Moja metoda, czyli 'bez ceregieli'
Metoda bardzo ciekawa. Oczywiście dla młodych ludzi, nie wyobrażam sobie schorowanego dziadka, który ma 70 lat i nasuwa na rowerze jak szalony kiedy zachce mu się zapalić.

@drunkamaster nie odczuwałeś jakiś nudności, bólu głowy i innych tego typu objawów?
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-15-2011, 22:29
Post: #9
RE: Moja metoda, czyli 'bez ceregieli'
Mateuszu co do objawów to trudno mi cokolwiek powiedzieć bo nie palę już dość długo a dziś bolała mnie głowa i ogólnie czułem się beznadziejnie czego bynajmniej nie wiążę z faktem iż nie palę, po prostu kiepski dzień, kiedy rzucałem też tak podchodziłem do tematu, pewnie typowe objawy występowały również i u mnie, ale raczej nie skłaniało mnie to do rozmyślań czy jest to związane w jakikolwiek sposób z papierosami Wink
Co do schorowanych dziadków to prawdopodobnie byłoby to dość hardcorowe wydanie i raczej nie polecam. Swoja drogą, nie ujmując nikomu to wydaje mi się że mając załóżmy 75 lat i będąc schorowanym nie zależałoby mi szczególnie na pozbyciu się nałogu który towarzyszył mi kilka/kilkadziesiąt lat i parafrazując Nowickiego 'na coś trzeba umrzeć' pewnie pozostałbym przy tym nałogu.

[Obrazek: 4976512b89.png]
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
06-03-2013, 23:41
Post: #10
RE: Moja metoda, czyli 'bez ceregieli'
Nie ma się co łudzić, to działa podobnie jak założenie spółki przez cudzoziemca - istnieje tylko w teorii Smile

Jeśli samemu się nie weźmiemy za rzucanie palenia, to nic z tego nie będzie.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości